Walka Leśnej z żywiołem

Na początku sierpnia ubiegłego roku, Leśną spotkał horror. Mała rzeczka wylała z koryta zatapiając budynki w całym pięciotysięcznym miasteczku.

W powodzi ucierpiały szkoły, budynki mieszkalne, a nawet siedziba gminy, gdzie zalaniu uległo m.in. całe archiwum. Jednym z obiektów, które przyjęły na siebie pierwszą falę, był basen miejski, z którego korzysta lokalny klub kajakowy UKS „Kwisa” Leśna.

Rzeczka płynie zaraz obok basenu. Dziś ma 2-2,5 metra szerokości. W sierpniu, w ciągu kilku godzin zalała całe miasto. Na basenie zakryło dwumetrowej wysokości trybunę – opisuje Jacek Sztuba, lider drużyny kajak polo i wieloletni członek kadry narodowej.

Kwisa znana jest nie tylko ze znakomitych slalomistów, ale również dzięki jednej z najstarszych polskich drużyn kajak polo. Leśniacy wygrali pierwszą edycję mistrzostw Polski, a w kolejnych latach sześciokrotnie stawali na środkowym i trzy razy na najniższych stopniu podium. Dziś nadal z powodzeniem konkurują w polskiej czołówce. Basen jest wykorzystywany jako obiekt treningowy oraz na potrzeby
organizowanych zawodów.

Basen Leśna po powodziWoda zmyła pomieszczenie sędziego głównego wraz ze sprzętem nagłośnieniowym

Basen Leśna po powodziW tym roku raczej nie uda się naprawić ogrodzenia

Leśniańska tragedia

Woda przykryła efekty kilkuletniej pracy Leśniaków przy remontach i modernizacjach obiektu. Zalało zbudowany niedawno kontener z toaletami, szatnie, magazyn oraz biuro zawodów. Klub stracił również zakupiony w ostatnich latach sprzęt elektroniczny i nagłośnieniowy. Całkowitemu zniszczeniu uległo też ogrodzenie obiektu.Właścicielem basenu jest gmina. Korzystamy z niego na zasadzie użyczenia. Wystąpiliśmy do gminy o pomoc w likwidacji szkód, które komisja wyceniła na ponad 300 tys. zł. – tłumaczy Artur Fabijański, prezes klubu.

Do tej pory kajakowy klub nie otrzymał jednak znaczącego wsparcia. Na polecenie wrocławskiego Urzędu Marszałkowskiego, lokalne władze musiały wyznaczyć priorytety. – W pierwszej turze pomocy dostaliśmy 11,5 tys. zł. Ale nie ma co się dziwić, w pierwszej kolejności środki musiały pójść na szkoły i siedzibę gminy oraz inne ważne z punktu widzenia mieszkańców prace naprawcze – przyznaje prezes Kwisy.

W nadziei na trzecią turę

Nic dziwnego, że na potrzeby kajakarzy nie znaleziono do tej pory konkretnych środków. Do dziś pozrywane są mosty, które blokują ruch drogowy. Na liście priorytetów jest też odbudowa gminnego archiwum. Wszystko wskazuje więc na to, że z drugiej transzy państwowego wsparcia, obiekty Kwisy również nie będą mogły liczyć na znaczące środki.

W Leśnej nie trzeba nikogo przekonywać, że kajakarze robią dużo i potrzebują wsparcia. Kiedy podczas wizyty Wojewody rozmawialiśmy o związanych z powodzią potrzebach gminy, promowaliśmy zaangażowanie klubu. Wygląda jednak na to, że inne remonty zyskają wyższy priorytet – mówi Jan Surowiec, zwycięzca w ostatnich wyborach samorządowych na nowego burmistrza Leśnej.

Komisja popowodziowa oszacowała straty gminy w wyniku powodzi na 19,5 mln zł. – W ubiegłym roku z Urzędu Marszałkowskiego dostaliśmy niecałe 800 tys. W tym roku dostaniemy w regionie najwięcej po Bogatyni, 1,1 mln, ale nadal jest to kropla w morzu potrzeb – tłumaczy burmistrz.

Środki na remont basenu mogą więc znaleźć się dopiero w zapowiadanej trzeciej transzy pomocy, która ma szansę nadejść tylko jeśli w tym roku natura okaże dla Polaków bardziej wyrozumiała.

Mobilizacja po góralsku

Zarząd i klubowicze Kwisy nie czekali z założonymi rękami na nadejście pomocy publicznej. Wśród lokalnych przedsiębiorców znaleźli się chętni do udzielenia wsparcia przy podstawowych pracach remontowych. Sponsorzy pomogli finansowo, zapewnili część materiałów budowlanych i wsparcie robotników.

Dzięki połączeniu sił członków klubu z osobami, które zaoferowały pomoc fizyczną, każdego dnia powoli usuwane są kolejne skutki powodzi. Cel jest jeden – móc jak najszybciej zacząć korzystać z basenu i podjąć gości podczas imprez, których organizacji się podjęli.

Niestety ze względu na to, że basen wciąż jest własnością gminy, Zarząd klubu ma właściwie związane ręce w zakresie samodzielnego pozyskiwania środków ze źródeł publicznych. Z tego też powodu, najprawdopodobniej nie uda się odbudować m.in. ogrodzenia. Kwisa wyznacza sobie jednak własne priorytety.

Najważniejsze żeby doprowadzić do porządku nieckę basenu. Chcemy jak najszybciej napuścić wody. Wtedy będziemy pewni, że możemy bez problemów zacząć rozstawiać boisko – mówi Jacek Sztuba.

Wyremontowane zostało już biuro zawodów, łazienki i magazyn. Na odnowienie wciąż czekają jednak m.in. szatnie dla zawodników.

Gdyby nie determinacja górali, przywrócenie basenu do stanu używalności w tak szybkim czasie, nie byłoby realne. Mobilizacja pozwala liczyć na to, że w ciągu kilku tygodni obiekt będzie gotowy do przeprowadzenia pierwszej edycji debiutującego w tym roku Międzynarodowego Pucharu Polski w Kajak Polo

Dodaj komentarz